Advertisement
„KRÓLOWA JEST TYLKO JEDNA” 15.10.2026 – 2.11.2026
Lista osób artystycznych biorących udział w wystawie zostanie ogłoszona w dniu wernisażu.
kuratorka: Patrycja Ucieklak
„Królowa jest tylko jedna" – głosi napis na koszulce znalezionej w jednym ze sklepów z dewocjonaliami pod Jasną Górą, nawiązujący do słów Doroty Rabczewskiej. Fraza brzmi jak deklaracja bez możliwości sprzeciwu, a jednocześnie otwiera pytania o pewność poglądów, ich hierarchię i sposoby przynależności. Zestawiona z sanktuarium, gdzie została znaleziona, ujawnia również coś więcej: metodę, za pomocą której świętość przechodzi w przedmiot, obraz w pamiątkę, a religijne przywiązanie w towar. Kilka słów wystarcza, by religia, narodowe imaginarium, ekonomiczne mechanizmy i kultura popularna nawiązały ze sobą dialog.
Matka Boska należy do tych figur, których historii nie sposób opisać za pomocą jednej, zamkniętej opowieści. Jej ciągła obecność w rodzimej kulturze wykracza daleko poza liturgię i doktrynę. Jest związana z wielkimi narracjami jak dzieje państwa, Kościoła katolickiego i narodu polskiego, ale również ze spychaną na margines ich zainteresowania codziennością: sferą prywatną, obrzędem ludowym czy doświadczeniem klasy pracującej. W konsekwencji jej wizerunek można potraktować jak soczewkę skupiającą sprzeczności polskiej ponowoczesności: jest zarazem królową i matką, obiektem kultu, masowo reprodukowanym obrazem, towarem oraz znakiem nieustannie przekształcanym zarówno zgodnie z indywidualnymi potrzebami, jak i zapotrzebowaniem handlowym.
Narracja wystawy skupia się na ukazaniu specyfiki tego tematu po 1945 roku, kiedy to artyści wielokrotnie podejmowali problematykę maryjną, wychodząc z odmiennych przeżyć i fascynacji. Dla jednych była ona związana z osobistą epifanią, dla innych stanowiła niebagatelny wkład w historię kultury i sztuki, jeszcze inni sięgali po nią, by posłużyć się żartem czy gestem kontestacji. Wizerunek Madonny stawał się przy tym punktem wyjścia do rozważań o płci, macierzyństwie, mechanizmach kontroli społecznej, propagandy czy kształtowania narodowej tożsamości. Wyodrębnienie spośród nich jednej linii interpretacyjnej było niemożliwe, wskutek czego powstawał wielogłos, w którym poszczególne odczytania niekiedy pozostawały ze sobą w wyraźnym konflikcie.
Potrzeba przyjrzenia się tym kontrastom bez rozstrzygania ich na korzyść którejkolwiek ze stron stanowi główny impuls dla niniejszej wystawy. Zgromadzone realizacje układają się w szerokie spektrum relacji wobec problematyki maryjnej – od dewocji, przez zainteresowanie ikonografią i jej kulturowym dziedzictwem, aż po dystans, ironię, odmowę i otwartą krytykę. Nie chodzi przy tym o kolejny katalog napięć pomiędzy dwiema zwaśnionymi stronami barykady, lecz o dostrzeżenie postaw, które wymykają się tak prostemu, krzywdzącemu podziałowi.
Ważnym punktem odniesienia pozostaje ekspozycja „Irreligia. Morfologia nie-sacrum w sztuce polskiej” (X 2001 – I 2002, Atelier 340 Museum, Bruksela, kurator: Kazimierz Piotrowski), która ponad dwadzieścia pięć lat temu wywołała gwałtowną reakcję medialną. Zgromadzone tam prace podejmowały krytykę idolatrii, instytucjonalizacji i społecznych mechanizmów związanych z polskim katolicyzmem. Jej znaczenie nie sprowadzało się jednak do bezmyślnej prowokacji. Sama idea „irreligii” była pomyślana szerzej niż zwykła bezbożność – jako negatywna postawa wobec religijnej administracji, jej doktryn, rytuałów i hierarchów, lecz niekoniecznie sytuująca się poza wszelkim doświadczeniem transcendencji.
Irreligia nie musi oznaczać pustki po Bogu, lecz może być próbą odpowiedzi na pytanie, co pozostaje, kiedy odrzucamy instytucje, ale nie przestajemy zadawać pytań o sens. Sprzeciw wobec dogmatu, krytyka kleru czy demontaż ceremonii liturgicznej mogą stać się również osobliwą formą duchowej potrzeby. Niewiara nie jawi się wówczas jako proste przeciwieństwo religijności, lecz jako jeden ze sposobów negocjowania własnego stosunku do niej.
W sztuce różnica ta staje się szczególnie wyraźna. Gest przejęcia religijnej reprezentacji wizualnej może oznaczać profanację, ale również próbę jej odzyskania. Przedstawienie można odrzucić, ponieważ utraciło dawną moc, lecz można je także przetworzyć właśnie dlatego, że nadal oddziałuje. Krytyka sacrum nie zawsze prowadzi zatem do jego unicestwienia, niekiedy potwierdza wręcz, że dany symbol pozostaje na tyle istotny, by wejść z nim w polemikę.
Współczesne przekształcenia maryjnej ikonografii dobrze pokazują tę niejednoznaczność. Artystyczna transfiguracja może ujawniać przywiązanie, którego nie da się wyrazić językiem tradycyjnego kultu, ale również próbę odzyskania obrazu z instytucjonalnego porządku, zakwestionowania jego politycznego wykorzystania albo przywrócenia mu znaczenia utraconego w procesie komercjalizacji i masowej reprodukcji, dzięki czemu Madonna nieustannie zmienia bowiem swojego „właściciela”.
W zależności od kontekstu należy do Kościoła, państwa, narodu, rodziny, artysty czy rynku. Trafia na sztandary i medaliki, zdobi ściany mieszkań, propagandowe transparenty, reklamowe billboardy i gadżety. Powielana niemal bez końca, znajduje się na granicy pomiędzy świętością a profanacją, nie tracąc przy tym swojej rozpoznawalności. Ta niezwykła zdolność do przemieszczania się pomiędzy różnymi obiegami sprawia, że staje się interesującym polem artystycznego eksperymentu.
Maryjna ikonografia przypomina tym samym palimpsest. Każda kolejna wersja obrazu niesie ze sobą wcześniejsze: ikonę religijną, symbol narodowy, figurę matki, wspomnienie z dzieciństwa, znak polityczny, obraz z pielgrzymki czy reprodukcję kupioną pod Jasną Górą. Wizualna forma może zmienić się całkowicie, lecz następujące po sobie warstwy znaczeń nie muszą znikać. Pozostają pod powierzchnią, wpływając na sposób, w jaki współczesny odbiorca odczytuje przedstawienie.
Wystawa, pomyślana jako eksperyment socjologiczno-artystyczny, przygląda się również temu, co zbyt łatwo znika pod monumentalną figurą Królowej Polski. W centrum zainteresowania znajduje się sfera osobista oraz oddolne sposoby posługiwania się maryjnymi wyobrażeniami. Te mniej spektakularne historie często przegrywają z oficjalną opowieścią o cudach, objawieniach czy narodowych triumfach, choć to właśnie one pokazują, jak symbole funkcjonują poza oficjalnymi narracjami.
Całość przyjmuje formę polifonicznej opowieści, w której różne, często skrajne stanowiska mogą wybrzmieć bez konieczności podporządkowania ich wspólnemu mianownikowi. Doświadczenie religijne spotyka się tu z krytyką, fascynacja ikonografią z groteską, przywiązanie z odmową. Żadna z tych perspektyw nie zostaje uprzywilejowana ani uznana za rozstrzygającą. Ich współobecność pozwala natomiast zobaczyć, jak wiele różnych historii może zostać zapisanych w jednym obrazie.
Dlaczego zatem ta sama postać jednych prowadzi do modlitwy, innych do awersji, a jeszcze innych do nostalgii, zachwytu, gniewu albo śmiechu? Co mówi o nas fakt, że nawet odrzucając religijną interpretację, nadal sięgamy po ten sam repertuar znaków, aby dokonywać introspekcji?
Przewrotność tytułu zasadza się na sprzeczności. Być może Królowa jest tylko jedna, lecz sposoby jej obrazowania, interpretowania, przetwarzania i przeżywania są niemal nieograniczone. Obowiązkiem kuratora pozostaje stworzenie przestrzeni, w której mogą one istnieć równocześnie – z szacunkiem i na własnych zasadach – w napięciu, sporze, czasem w sprzeczności. Prawdopodobnie właśnie na granicy styku między gorliwością a kontestacją, ikoną a jej przetworzeniem, figurą otoczoną szczególnym kultem a przedmiotem codziennego użytku zaczyna ujawniać się pełniejszy obraz tej niezwykłej obecności Matki Boskiej.
Advertisement
Event venue
Galeria u Kosałki, ulica Ruska 46C, 50-131 Wrocław, Polska, Wroclaw, Poland
Tickets