Advertisement
Wernisaż wystawy Brodaway. Plakaty i ilustracje Tomasza Brody.Zróbmy to „po Brodowemu”
W galerii Pro Arte zamieszkają m.in. Frida Kahlo, Franz Kafka i Zbigniew Cybulski – jako Alfons van Worden. Nie zabraknie też patrona Zielonogórskich Spotkań Artystycznych – Piotra Machalicy. Autorem intrygujących i nieoczywistych wizerunków bohaterów masowej wyobraźni jest Tomasz Broda.
Nazwisko Tomasza Brody zrobiło ostatnio karierę medialną przede wszystkim z jednego powodu – współpracy wrocławskiego artysty, wykładowcy Akademii Sztuk Pięknych z amerykańską edycją dziennika „The New York Times”, które przez cały marzec prezentowało na trzeciej stronie jego rysunki. Ale twórczość Brody jest o wiele bogatsza, bo obok ilustracji prasowych obejmuje również m.in. wykonane w rozmaitych technikach portrety, ilustracje książkowe, obiekty z przedmiotów codziennego użytku, plakaty, a ostatnio także ceramikę artystyczną.
Wystawa Brodaway w galerii Pro Arte jest świadectwem tej różnorodności, choć nie wyczerpuje długiej listy twórczych aktywności Tomasza Brody. Artysta przygotowywał ją w szczególnie gorącym momencie – pracując nad cyklem dla „NYT”, przygotowując plakat na jubileusz wrocławskiego miesięcznika „Odra”, portretując laureata tegorocznej nagrody przyznawanej przez redakcję czasopisma – Bohdana Zadurę i szkicując wizerunek poetki Urszuli Kozioł, który już wkrótce pojawi się na ścianie jednej z kamienic w centrum Wrocławia. Na szczęście dwa inne duże wyzwania miał już w tym momencie za sobą – jesienią ubiegłego roku rysował na żywo finalistów i jurorów Konkursu Chopinowskiego, spędził też sporo czasu w bolesławieckiej Ceramice Artystycznej, gdzie przenosił na półmiski i kubki sceny ze swojego graficznego cyklu Rękopis znaleziony we Wrocławiu. Zdążył też przygotować plakat na tegoroczną, 55. edycję Lubuskiego Lata Filmowego (trafił na niego pływający w łagowskich jeziorach operator kamery) i zaprojektować okolicznościowe grafiki z wizerunkiem Józefa Maksymiliana Ossolińskiego z okazji roku jego imienia we wrocławskim Ossolineum.
Tytuł zielonogórskiej wystawy, Brodaway, który można przetłumaczyć jako „po Brodowemu”, został zaczerpnięty z rubryki w miesięczniku „Wprost”, w którym Broda przez trzy lata, od 2018 do 2020 roku, publikował swoje ilustrowane przepisy, pokazując, jak z przedmiotów codziennego użytku zrobić sobie znanych artystów, m.in. Krystiana Lupę czy polityków – np. Donalda Trumpa. Tym razem zobaczymy wybór z czterech cykli grafik: Bookface. Księga twarzy pisarzy, Od Rubęsa do Pikasa, Rękopisu znalezionego we Wrocławiu, plakatów oraz portretów gwiazd piosenki aktorskiej.
Pierwszy z nich zawiera cykl portretów pisarzy zaczerpnięty z książki, która ukazała się kilka lat temu nakładem wydawnictwa Format – trafili do niej m.in. Francois Rabelais, Emily Bronte, Ernest Hemingway czy Franz Kafka, prowadząc na jej kartach życie podobne do tego, jakie toczy się dziś w mediach społecznościowych – komentując nawzajem swoje dzieła, wytykając sobie błędy, tworząc koterie i hejtując bez opamiętania. Prezentowane na wystawie ich wizerunki odsłaniają plakatowy potencjał czytelnego, syntetycznego komunikatu – Marcel Proust robi zdjęcie magdalence, żeby wrzucić je na Insta, a Giovanni Boccaccio w pandemicznej maseczce szkicuje w kajecie sceny z Dekameronu.
Z kolei Od Rubęsa do Pikasa to zestaw obiektów (na wystawie prezentowanych w formie zdjęć) z przedmiotów codziennego użytku, które są wariacjami na temat największych arcydzieł w historii sztuki. Premierowo pokazany na wystawie w Muzeum Współczesnym Wrocław na przełomie 2014 i 2015 roku, był później prezentowany w wielu innych galeriach, w tym w Muzeum Ziemi Lubuskiej. Znajdziemy tu m.in. portret Federica da Montefeltro (pierwotnie autorstwa Piero della Francesca) z czerwonym garnkiem na głowie, autoportret Fridy Kahlo z brwiami z kabla telefonicznego czy portret szlachcica z obrazu El Greca z kołnierzem z plastikowej rury wentylacyjnej, prosto ze sklepu budowlanego. Z odpadów, rzeczy zbędnych, niepotrzebnych Broda buduje całe światy, traktując gąbki, włóczki, butelki po płynach do prania, guziki i piłeczki pingpongowe jako artystyczne tworzywo, oderwane od swoich czysto użytkowych funkcji. Nie jest tu istotne pierwotne przeznaczenie przedmiotów, ale kształt, faktura, kolor, które pozwalają wkomponować się w kolaż będący czytelnym nawiązaniem do oryginału z kanonu sztuki.
Te obiekty, a także cykl ilustracji w tygodniku „Wprost” to ostatnie, jak dotąd, odsłony autorskiej techniki Brody, którą tworzył i udoskonalał od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Rozpoczął ją cykl portretów przygotowanych do specjalnego wydawnictwa, przygotowanego na piętnastą edycję Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Pierwotnie miały zostać wykonane metodą wydzieranek, kiedy jednak artysta zdał sobie sprawę, że ten sposób jest zbyt czasochłonny, pod wpływem impulsu postanowił przebrać się za śpiewających aktorów, tworząc ich wizerunki na własnej twarzy, z pomocą rozmaitych, nieadekwatnych na pozór przedmiotów. Tak powstały portrety Adrianny Biedrzyńskiej, Krystyny Jandy, Doroty Stalińskiej, Wojciecha Młynarskiego, Zbigniewa Zamachowskiego, a także Piotra Machalicy. Ten ostatni został wykonany z surowego ciasta z mąki i wody.
– Nakładałem to ciasto na twarz, a potem malowałem je temperą na kolor naturalnej skóry – wspomina Broda. – A potem otarłem się o katastrofę: podczas zdjęć ciasto zaczęło się odklejać, nie chciało się trzymać twarzy, było zbyt ciężkie i kolejne warstwy spływały. Fotograf utrwalił ten moment destrukcji, a ja postanowiłem to wykorzystać. Powstała kompozycja kilku zdjęć – widać dzięki niej, jak maska Machalicy się rozpada, a spod niej widać moją twarz i przerażenie w oczach, kiedy efekt mojej pracy ulega destrukcji. Machalicą widział ten swój wizerunek, który szalenie mu się spodobał – wyściskał mnie serdecznie, jak go zobaczył. Entuzjastycznie zresztą reagowała zdecydowana większość sportretowanych przeze mnie aktorów – komplementowali mnie wówczas i Ewa Błaszczyk, i Michał Bajor, i Artur Barciś, i Wiktor Zborowski, i Wojciech Młynarski.
Z kolei Rękopis znaleziony we Wrocławiu to jedna z ostatnich realizacji, powstała z okazji setnej rocznica urodzin Wojciecha Jerzego Hasa i sześćdziesięciu lat, jakie upłynęły od premiery filmowej wersji Rękopisu znalezionego w Saragossie w jego reżyserii. Zarówno wersja papierowa, jak i ceramiczna, malowana kobaltem na półmiskach i kubkach, została zainspirowana wszechobecnym elementem Hiszpanii i Portugalii, czyli ceramicznymi płytkami azulejos, które pojawiły się na Półwyspie Iberyjskim wraz z ekspansją na te tereny kultury Islamu. Wpisując opowieść Hasa, która w dużej mierze powstawała we wrocławskich plenerach, w dolnośląski kontekst, Broda uznał, że naturalnym krokiem będzie współpraca z bolesławiecką Ceramiką Artystyczną – w ten właśnie sposób wizerunki Adolfa van Wordena, pojedynkujących się oficerów gwardii walońskiej, upiora z Venta Quemada czy bankiera Moro trafiły na wypalane tam półmiski.
Ostatnia część wystawy to plakaty, które artysta zaprojektował w ostatnich latach, głównie z myślą o wydarzeniach kulturalnych. Dużo tu lubuskich akcentów, bo jest i łagowski festiwal, i winobranie (w organizowanym przez zielonogórski oddział Związku Polskich Artystów Plastyków konkursie Broda dostał w 2023 Grand Prix), jest rykowisko w Zagórzu, plakat promujący cykl „Jazz w pałacach i ogrodach”, Porttańcówka z Cigacic, są plakaty, których tematem jest rzeka Odra, w tym – winiarski rejs jej nurtem. Pojawiają się polskie miasta – obok Łagowa, także Wrocław, Kalisz i Przemyśl. Wszystkie te projekty łączą wspólne korzenie – wyrastają z fascynacji polską szkołą plakatu, są narracyjne, obok dbałości o formę podsuwają widzowi anegdotę, opowieść. – Lubuskie bardzo mnie inspiruje – mówi artysta. – Spędzam tu sporą część roku i choć często poświęcam ten czas pracy, to zarazem czuję się tu jak na wakacjach. Wydaje mi się, że to zasługa natury: to jedno z najbardziej zielonych i zarazem najmniej zaludnionych województw. To tutaj odkryłem w sobie pejzażystę, bo równolegle do innych artystycznych aktywności, szkicuję lubuskie widoki. Czuć w tym otoczeniu dobrą energię, która mi się udziela, a wszystkie moje plakaty, nie tylko te lubuskie, łączy ciepły humor, który w plakacie może być środkiem komunikacji. Mam nadzieję, że ta piguła radości, która emanuje z plakatu, udzieli się odbiorcy i spowoduje, że emocjonalnie się zaangażuje, utożsami się z plakatowym komunikatem. Plakaty są komponowane jak muzyka, która bywa radosna lub poważna, wyczuwamy jej nastrój, podobnie jest z plakatem – używając pewnych środków, wywołujemy określony nastrój u odbiorcy. Ja uważam, że humor zbliża ludzi, dlatego staram się zarazić odbiorców radością. A i sam, rysując, uzupełniam własne niedobory serotoniny.
Tomasz Broda
Rysownik, ilustrator, autor plakatów, profesor Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu. Twórca masek i lalek z przedmiotów codziennego użytku, które prezentował w autorskich programach w TVP. Ośmiokrotny laureat Międzynarodowej Wystawy Satyrykon (w tym Grand Prix w 1997 r.). Otrzymał też m. in. Nagrodę dla Ilustratora w konkursie Książka Roku 2008 r. Polskiej Sekcji IBBY. Pomysłodawca i juror ogólnopolskiego konkursu na szkicownik „Szkic ma moc”; współautor tekstów w książce Admirałowie wyobraźni. 100 lat polskiej ilustracji w książkach dla dzieci. Opublikował m. in. autobiograficzny komiks o edukacji plastycznej w Polsce pt: Coś pan zmalował!; zinterpretował arcydzieła światowego malarstwa w cyklu Od Rubęsa do Pikasa i sportretował pisarzy z kanonu literatury w autorskiej książce Bookface. Księga twarzy pisarzy. W stulecie urodzin Wojciecha Jerzego Hasa stworzył serię ilustracji inspirowanych powieścią i filmem Rękopis znaleziony w Saragossie, które namalował również na ceramicznych talerzach wzorowanych na hiszpańskich azulejos we współpracy z Ceramiką Artystyczną w Bolesławcu. Na zamówienie Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina rysuje na żywo laureatów i jurorów XlX Konkursu Chopinowskiego, a 2026 r. tworzy cykl ilustracji prasowych na zamówienie dziennika „The New York Times”. Odznaczony Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
Advertisement
Event Venue
Galeria sztuki PRO ARTE, ul. Stary Rynek 2-3,Zielona Góra, Glogow, Poland
Tickets
Concerts, fests, parties, meetups - all the happenings, one place.










