Advertisement
PO MOIM TRUPIE.
Katarzyna Frankowska.
Wystawa „Po moim trupie” wyrasta bezpośrednio z doświadczenia snu. Wraz z niezidentyfikowaną kobietą poruszam się pośród gruzów - w krajobrazie po zniszczeniu, pozbawionym punktów odniesienia. Podnoszę kamienie i układam je w powietrzu, tworząc powtarzalny wzór, który w logice snu staje się moim domem. Nie jest to jednak schronienie oparte na stabilności czy ciężarze materii, lecz struktura zawieszona, krucha, utrzymywana wyłącznie aktem decyzji.
Ten gest, układania ciężkiego w przestrzeni pozbawionej oparcia, determinuje wizualny język całej ekspozycji. Wszystkie obrazy, obiekty rzeźby, twarz, dłonie, krzesła, zostały pokryte tym samym, powtarzalnym motywem lewitujących kamieni. W świecie, który stwarzam, materia staje się równoważna i obojętna, a „centrum jest wszędzie, obwód jest nigdzie”.
Wśród prezentowanych prac pojawiają się obiekty o wieloznacznej wymowie: duża dłoń trzymająca pomniejszoną ludzką czaszkę - gest balansujący między opieką a dominacją, czy kamienne kwiaty, w których życie i śmierć przestają być kategoriami rozłącznymi. Malarstwo rozwija te wątki na poziomie figuralnym. Kobieta (autoportret) pozbawiona głowy, próbująca zmieścić się w ramach obrazu; owca w „nie swojej” skórze; wężowe, obce, splątane ręce dotykające słońca, stają się symbolami tożsamości negocjowanej, zapożyczonej i poddanej presji.
Wystawa jest próbą rozłożenia autoportretu na części, nie jako wizerunku, lecz procesu, w którym „ja” przestaje być jednorodne. Bliskie jest mi myślenie Michela Leirisa o „nocnej części egzystencji”, wymagającej ryzyka i naruszenia własnej integralności.
Tytuł wystawy nie jest sprzeciwem w potocznym sensie. Oznacza raczej moment zatrzymania, chwilę, w której to, co odziedziczone, przestaje działać automatycznie. Nie chodzi o odrzucenie przeszłości, lecz o niezgodę na to, by wyznaczała ona jedyny możliwy porządek.
„Po moim trupie” nie szuka rozstrzygnięć. Zakłada, że sens nie poprzedza działania, lecz wyłania się w trakcie, w decyzji podejmowanej bez pewności i bez obietnicy trwałości. Jeśli pojawia się tu dom, jest on tylko na chwilę: zawieszony między ruiną a porządkiem, snem a jawą, ciężarem kamienia i jego lewitacją.
Wernisaż 09.01.2026, godz. 19.
Galeria U Kosałki, Wrocław, ul.Ruska 46c/105.
Wystawa trwa do 23.01.2026r.
Advertisement
Event Venue & Nearby Stays
Wrocławskie Neony, ulica Ruska 46C, 50-079 Wrocław, Polska, Wroclaw, Poland
Concerts, fests, parties, meetups - all the happenings, one place.











